Rodzicielstwo bliskości nie działa

Łatwo tak powiedzieć. Co to jednak znaczy, że coś działa? Jak to stwierdzić? Szczególnie trudno jest to zrobić, gdy chodzi o tak niemierzalnie kwestie. Ja uważam, że rodzicielstwo bliskości działa. Być może nie tak, jak tego oczekujemy. Jeśli oczekujemy, że dzięki niemu dzieci staną się grzeczne, posłuszne i nie będą przeszkadzały, to możemy być bardzo … Czytaj dalej Rodzicielstwo bliskości nie działa

Jeszcze wolność, czy już samotność?

Gdzie jest granica pomiędzy daniem dziecku wolności, a jego samotnością? Jak zwykle przemawia do mnie złoty środek.  Bo jeśli ja (rodzic) zajmuję się tylko sobą i nie interesuję się moim dzieckiem (pod pretekstem niewtrącania się i dania mu wolności), to mam wrażenie, że to nie jest bycie w kontakcie z drugą osobą. To po stronie … Czytaj dalej Jeszcze wolność, czy już samotność?

Łatwiej mi jest być blisko

To jest wpis o tym, czemu wybieram rodzicielstwo bliskości. Znam inne sposoby bycia z dziećmi (niektórzy nazywają to wychowywaniem, ale ja niechętnie używam tego terminu) niż rodzicielstwo bliskości. Zanim poznałem bliskościowe podejście, przez kilka miesięcy byłem rodzicem poszukującym swojej wizji w świecie, gdzie dominował pogląd "nie noś za dużo na rękach, bo się przyzwyczai", "jak … Czytaj dalej Łatwiej mi jest być blisko

Po co mi kolejne dziecko?

Niedawno się zastanawiałem we wpisie Po co mi dziecko?, czemu chcę mieć dziecko. Można zadać sobie jeszcze kolejne, naturalnie pojawiające się pytanie - po co mi więcej dzieci? Słyszałem nieraz (a właściwie to najczęściej), że drugie dziecko jest po to, żeby pierwsze dziecko nie było jedynakiem. To rzekomo ma także pomóc rodzinie w funkcjonowaniu - pierwsze … Czytaj dalej Po co mi kolejne dziecko?