Szkoła waldorfska

Dzieci poszły do szkoły. Były już w niej trzynaście razy. Teraz czują się tam trochę lepiej i łatwiej mi o tym pisać. Mam większe przekonanie, że im tam jest całkiem dobrze.

Co kraj, to obyczaj – tutaj nie praktykuje się, coraz częściej w Polsce spotykanej, adaptacji przedszkolnej. Bo szkoła oznacza tu miejsce dla dzieci od trzeciego roku życia. To tak na marginesie.

Tutaj wrzuca się dziecko na głęboką wodę. Szybkie pożegnanie i do zobaczenia za pięć godzin. Dzieci nie były przekonane do tego podejścia. Ja z początku też raczej nie. Potem jednak sobie pomyślałem, że czasem ma to sens. Bo przecież dzięki zostawieniu dziecka z panią w szkole, rodzic daje sygnał (może też go nawet zwerbalizować), że miejsce jest bezpieczne i dobre, i że ma zaufanie do opiekuna. Towarzysząca, pełna lęku mama (czy czasem tata) obdarza dziecko swoim lękiem i w efekcie niepotrzebnie wydłuża i utrudnia proces adaptacji.

Moje dzieci nie znały ani słowa po hiszpańsku, może kilka słów po angielsku. Panie zaś nie znają angielskiego. I tutaj też widziałem pewną trudność. Dyrektor szkoły zapewniał (po angielsku całe szczęście), że to nic takiego i że bardzo szybko dzieci zaczną mówić po hiszpańsku.

Szkoda, że nie udzieli mi się to przy okazji. Chciałbym poznać ten język. W dalszym ciągu jest dla mnie kłopotliwe to, że nie mogę się porozumieć w takim stopniu, w jakim chciałbym z paniami w szkole.

Początki były trudne dla dzieci. Nie chciały chodzić do szkoły. Nie mogły porozmawiać z nauczycielkami. Nie mogły też porozmawiać z innymi dziećmi. Wszystko przez brak znajomości wspólnego języka. Inni uczniowie byli i są w podobnej sytuacji. Też znają wyłącznie swój język macierzysty i czasem angielski.

Okazuje się jednak, że pięciolatka i trzylatka są w stanie funkcjonować bez wielu słów. Przy okazji są zanurzone w hiszpańskiej mowie, którą podłapują. I ja to już słyszę. Starsza córka namiętnie śpiewa kolędę o trzech królach, recytuje wierszyk, młodsza zaś rzuca pojedynczymi słowami (choćby plátanos – banany, czy adentro – do środka).

A teraz coś jeszcze o samej szkole.

Jest to szkoła steinerowska (waldorfska). Lub może bardziej szkoła mocno inspirowana taką pedagogiką, ale bez restrykcyjnego trzymania się ram. Z pewnością ważna jest przestrzeń, w której odbywają się zajęcia. Jest to oaza. I to zarówno jeśli chodzi o roślinność, jak i o architekturę. Wszystko tam wydaje się być zgodne z jakąś myślą przewodnią. Odczuwam, że jest to wszystko spójne. W tej oto hacjendzie spędzają czas moje córki.

Każdy dzień tygodnia jest związany z inną aktywnością. Piątek jest poświęcony gotowaniu (lub może pieczeniu) i już dwa razy dziewczyny przyniosły do domu wyprodukowane przez siebie jedzenie – chleb i babeczkę. W poniedziałki starsze dzieci sadzą, sieją i podlewają roślinki. Wg relacji uczestnika były to buraki, ananasy i słonecznik. W jeden z dni tygodnia jest przewidziany czas na rysowanie, malowanie i inne prace manualne (np. z plasteliny). Oprócz tego dzieci śpiewają. Ważnym elementem jest czas spędzony wśród zwierząt (żółwie wodne i lądowe, świnie, owce, kaczki, królik, papugi), łącznie z karmieniem ich.

Podoba mi się to. Sam chciałbym chodzić do takiej szkoły.

Zainteresowanych Teneryfą i tym, jak się tu żyje z czwórką małych dzieci, zapraszam tutaj: Tata czwórki na Teneryfie.

 

2 myśli na temat “Szkoła waldorfska

  1. Och ująłeś mnie tymi piątkami z gotowaniem! Ja w ogólne wychodzę z założenia, że szkoła powinna nie tylko dawać wiedzę, ale też uczyć życia- takich prozaicznych, ale równie ważnych aktywności. Na bloga zajrzę na pewno, myślałam, że Mariusz Pisze to Twoje jedyne miejsce w sieci. Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s