Mądrzy mężczyźni

Szukam ich odkąd zrozumiałem, że mi ich brakuje. A to wcale nie było takie oczywiste. Wydawało mi się chyba, że mogę wszystko dostać od kobiet. Może dlatego, że wychowywałem się bez ojca. Teraz już wiem, że jest inaczej. Nie da się nauczyć bycia mężczyzną od kobiety. To jest inna bajka.

Moment, w którym zrozumiałem, że potrzebuję facetów wokół siebie był całkiem dobry. Byłem wówczas w gestaltowskiej szkole psychoterapii i miałem w grupie aż czterech facetów. To skład raczej niespotykany. Zazwyczaj jest ich maksymalnie dwóch. A tu aż pięciu w jednej grupie! To był sygnał do działania. Miejsce było wyjątkowo dobre. Można tam było zrzucić maski i darować sobie puszenie. Można było się odsłonić. To było zupełnie nowe doświadczenie. To było rewelacyjne zobaczyć wrażliwych, dojrzałych, starszych ode mnie facetów, którzy mogą sobie pozwolić na złość, na słabość, na smutek i na płacz przy innych mężczyznach. To była dla mnie zupełnie nowa jakość.

Wcześniej doświadczałem głównie innych kontaktów. Odczuwałem, że rozmowy choćby o emocjach wyprowadzają mojego rozmówcę ze strefy komfortu i wtedy zdarzało mi się usłyszeć coś w stylu: „tak, tak, ale, że Kubica już jest tak długo bez zespołu” czy „ale, że Dudka nie wzięli na mundial!”. Głębokie rozmowy kojarzyły mi się raczej z kobietami. A potem całe szczęście się okazało, że może być inaczej.

Zmieniło się też pewnie moje podejście do mężczyzn. Wcześniej zauważałem raczej ich braki, to że nie są idealni. Teraz staram się szukać czegoś wartościowego, czegoś co mógłbym podpatrzeć i może sobie nawet wziąć. I okazuje się, że są tacy faceci. Nieidealni, ale dla mnie cenni. Korzystam.

Nie widziałem ich wokół siebie, gdy rodziło mi się pierwsze dziecko. Szkoda. Rodzicielstwa uczyłem się głównie od kobiet. Znani mi mężczyźni zazwyczaj nie mieli nic wartościowego do powiedzenia. A może to ja nie potrafiłem niczego sobie od nich wziąć. Sam nie wiem. Najcenniejszy męski głos pochodził chyba od Jespera Juula. Szkoda, że mogłem go poznać wyłącznie z książek. Zawsze to jednak coś. Do dzisiaj staram się czytać jego kolejne publikacje i czerpać z mądrości doświadczonego rodzica, dziadka i cenionego na całym świecie pedagoga.

W uczeniu się rodzicielstwa od kobiet nie widzę nic złego. Poza tym i tak nie da się tego uniknąć. Uważam jednak, że ojcostwa najlepiej się uczyć od innych ojców. Bo przecież pojawienie się nowego członka rodziny zmienia wszystko w związku. Być może niektórzy są w stanie dostać wiedzę i wsparcie od swojego rozsądnego ojca, wujka,  dziadka czy kuzyna. Mnie się to nie udało. Nie miałem nikogo takiego. Nie usłyszałem zbyt wiele o tych przejściowych trudnościach, które są chyba nie do uniknięcia. Bo mężczyźni raczej o takich sprawach nie rozmawiają. A szkoda.

Pamiętam, że dzień po porodzie trzymałem na rękach córkę. I usłyszałem od salowej: „Niech pan tak nie trzyma. Przyzwyczai się i będzie się domagała.”. I posłuchałem. Grzecznie odłożyłem dziecko. Przemówił do mnie autorytet doświadczonej życiem kobiety. I dopiero potem zrozumiałem, że niekoniecznie kobieta musi ode mnie lepiej wiedzieć, jak być ojcem, jak zajmować się dzieckiem. Potrzebowałem na to trochę czasu. I wcale nie uważam dzieła za skończone. Widzę jednak postęp. Z każdym kolejnym dzieckiem lepiej widzę, co się dzieje. Szkoda, że musiałem się uczyć na swoich błędach. Taka jest cena samotnego poruszania się w świecie bez mądrych mężczyzn wokół siebie.

Jedna myśl na temat “Mądrzy mężczyźni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s