Bariera językowa, a raczej jej brak

Przyjemnie jest mi patrzeć na brak bariery językowej u dzieci. Jest to dla mnie niesamowite, jak dobrze potrafią się one dogadać mając do dyspozycji głównie mowę ciała i swoje własne, nierozumiane przez innych, języki. Lubię też przyglądać się moim dzieciom na placach zabaw, który wypełniony jest ludźmi z wielu stron świata. Widzę, że te dwie dziewczyny potrafią o siebie zadbać. Czasem potrafią też stworzyć dwuosobowy zespół i wykorzystać jego siłę. Po tych wszystkich doświadczeniach moja starsza córka bardzo chce się nauczyć angielskiego. Zobaczyła, że jest to dominujący język i jest bardzo zmotywowana do poznania go. Parę dni temu zapytała mnie, czy możemy rozmawiać po angielsku. I czasem chwilę na to poświęcamy. Mogę teraz w praktyce zobaczyć, jak działa motywacja. Gdy uświadomiła sobie, że dobrze jest znać ten język, natychmiast wiedziała, że wykona pracę potrzebną do zrobienia tego. Ja nie muszę dokładać żadnych motywatorów (które tak naprawdę mogłyby być demotywatorami). I tak też postrzegam rolę rodzica – pokazać coś i dać dziecku możliwość wyboru i działania. Motywacja zrobi całą resztę. Ważne, żeby nie przeszkadzać.

Podobnie można zrobić w szkole. Przynajmniej w szkole demokratycznej, gdy nauczyciele są otwarci na uczniowski brak zainteresowania i brak zgody na zaproponowaną aktywność.

Proponować – jasne. Pokazywać – pewnie. Motywować, zachęcać, zmuszać – nie sądzę.

IMG_9645

Zainteresowanych Teneryfą i tym, jak się tu żyje z czwórką małych dzieci, zapraszam tutaj Tata czwórki na Teneryfie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s