Interesująca Teneryfa

Niedługo minie miesiąc od przyjazdu na Teneryfę. Trochę już mnie zdążyło zdziwić, zainteresować i oburzyć.

Na ulicy spotkało i ciągle spotyka mnie mnóstwo pozytywnych gestów. Ludzie uśmiechają się do sześcioosobowej rodziny. Sam wózek bliźniaczy jest źródłem ogromnego zainteresowania. To miłe. Pojawiła się tylko jedna mniej przyjemna sytuacja. W markecie jednemu klientowi bardzo przeszkadzał nasz wózek – „stanęła taka na środku i stoi!”, powiedział donośnie po polsku przechodząc obok wspomnianego wózka jedyny oburzony tym faktem klient. Wszyscy inni obdarzali nas przyjaznymi uśmiechami. Na ulicy ludzie zagadują, pytają się skąd jesteśmy, co tu robimy, czy jesteśmy na wakacjach. Gdy słyszą, że to pomysł na spędzenie w ten sposób urlopu macierzyńskiego/rodzicielskiego, to gratulują pomysłu i odwagi. To też dla mnie miłe i wspierające.

Zdarzają się też w tym wszystkim trudniejsze momenty. Już kilka razy spotkałem się z przemocą fizyczną. Zawsze sprawcami były kobiety. Czasem miały po kilkanaście lat i biły z całej siły po nosie, po pysku swoje psy. Widziałem też klapsy wymierzane dzieciom przez matki. I wszystkie te sytuacje miały coś wspólnego. Te kobiety jednocześnie się uśmiechały do innych ludzi. Taka to obślizgła jest ta przemoc.

Mogę teraz płynnie przejść do tego, co bulwersuje tu ludzi i kiedy reagują. Moje doświadczenia pokazują, że na przemoc nikt nie reaguje. Bardzo żywą reakcję wywołał za to kilka razy widok nagiego ciała. Na basenie prezydent wspólnoty (Polak, jeden z kilku czy kilkudziesięciu prezydentów wspólnoty :)) zasugerował nam, że dziecko musi być ubrane. Najpierw twierdził, że to dla naszego dobra. Bo przecież każda kupa znaleziona w basenie będzie nas obciążała. Dorzucił też, że to przecież uchroni nas przed pedofilem. Ciekawe, czy miał kogoś konkretnego na myśli? Coś się u niego uruchomiło? Nie ręczy za siebie, gdy widzi rozebrane dziecko? Czy rozebrane dziecko jest dla niego obiektem seksualnym?
Na plaży z kolei chodziło o coś trochę innego. Para czterdziestolatków z trójką dzieci postanowiła się dosyć mocno poprzytulać. Oprócz soczystych pocałunków, obmacywania pośladków, pojawiło się też pieszczenie sutków. I chyba to tak bardzo oburzyło starszego pana (chyba Niemca), że postanowił on stanąć  w obronie moich dzieci. To ciekawe. Ów obrońca moralności nie zwrócił się bezpośrednio do wyuzdanej pary. Rzucił się na ratownika, aby on uratował moje dzieci przed zgorszeniem czy moralną zagładą. Nie udało mu się. Nie znalazł żadnego sprzymierzeńca na całej plaży.

Inny z prezydentów wspólnoty (jak wspominałem, jest ich sporo) już dwa razy pouczał nas, że absolutnie worek ze śmieciami nie może stać przed drzwiami. Nawet przez kilka minut! No dobra, już nie będzie.

Są jeszcze ogrodzenia. Teraz już trochę mniej je zauważam. Na początku jednak bardzo to było dla mnie mocne. Cztery metry muru i czasem jeszcze drut kolczasty na górze. Osiedla pozamykane tak, że muszę użyć kilku kluczy, żeby wejść do domu. Ja tego nie rozumiem. Mój płot w Polsce ma 1,2 m, a furtka nie jest nigdy zamknięta na klucz.

IMG_9304.JPG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s