Edukacja domowa

Rozmyślam o niej od dłuższego czasu. Szczególnie w kategoriach – jak nie wyjdzie ze szkołą demokratyczną, to może edukacja domowa?

Mam wątpliwości. Ciągle jest to dla mnie jedynie mniejsze zło. Mniejsze od okolicznych szkół systemowych. Podstawówki publiczne chyba się za bardzo nie zmieniły od moich czasów. To, co wiem o pobliskiej szkole społecznej też mnie nie przekonuje. System nie jest dla mnie idealnym (ani nawet wystarczająco dobrym) rozwiązaniem.

W edukacji domowej brakuje mi jednak procesu grupowego. Tego, że może się podziać wśród uczestników tejże grupy. Nie, żebym twierdził, że jest to możliwe w państwowej podstawówce, gdzie zawsze czuwa czujne oko pedagoga: „nie wolno”, „nie złościmy się”, „jesteśmy dla siebie mili”. Biorę pod uwagę, że nikt nie broni uczącym się poza szkołą tworzyć grup. Pewnie jednak nie wszyscy z takiej możliwości korzystają. Gdy właśnie ta trudność (w sferze interpersonalnej) jest powodem do opuszczenia murów szkoły, to przebywanie (i izolowanie się) w domu nie wydaje mi się idealnym rozwiązaniem.

Zastanawiam się też nad inną kwestią. Jeśli to rodzicowi zależy na tej formie zdobywania wiedzy, to może jest tam coś jeszcze. Może lęk przed tym, że ktoś „zepsuje”, sprowadzi na złą drogę jego dziecko? Może potrzeba kontroli? Może w takim przypadku edukacja domowa jest niekorzystna dla dziecka?

Tak sobie gdybam i wychodzi mi, że nie widzę lepszego rozwiązania od edukacji demokratycznej. Ma wszystkie zalety edukacji domowej (dowolność w nauce, wybór tematów), a oprócz tego dochodzi kluczowe dla mnie przebywanie w grupie (i to zróżnicowanej wiekowo). Są też inni ludzie (mentorzy), którzy są w stanie także zauważyć część problemów rodzinnych (choćby przemoc w rodzinie). Mogą oni także mieć więcej możliwości zainteresowania czymś nowym dziecka. Tym, co w domu nie istnieje.

Wychodzi mi, że na pierwszym miejscu ciągle jest u mnie szkoła demokratyczna.

Gdy jednak nie uda się jej utworzyć w moim mieście, to pomysłem alternatywnym jest zatrudnienie nauczyciela dla czwórki moich dzieci. To może kosztować mniej niż opłacanie im czesnego. Być może też do tej grupy dołączy ktoś z zewnątrz. I już w ten sposób tworzy się nieformalna szkoła demokratyczna.

Jak widać, gdziekolwiek się zapuszczam myślami, zawsze dochodzę do edukacji demokratycznej.

O szkole demokratycznej już pisałem wcześniej:

alexis-brown-82988.jpg
Alexis Brown, Unsplash

7 myśli na temat “Edukacja domowa

  1. Napiszesz, jak to jest z zatrudnieniem nauczyciela dla dzieci? Bo o ile w klasach 1-3 to nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej, a później? W ogóle bardzo ciekawa opcja z tą szkołą demokratyczną. Chętnie bym coś więcej poczytała o tym 🙂

    Polubienie

    1. Nie słyszałem nigdy o takich i nawet nie wyobrażam sobie, jak mogłyby one wyglądać. Sądzę, że duża część absolwentów szkół demokratycznych w Polsce zrobi maturę i wybierze studia zgodne z ich zainteresowaniami. Część być może zakończy formalną edukację i zacznie robić coś innego. Ważne dla mnie jest to, że to będzie świadoma decyzja pełnoletnich i w miarę dorosłych ludzi.

      Polubienie

      1. Tylko czy dzieci wykształcone w szkole demokratycznej i przyzwyczajone do swobody uczenia się tego co chcą będą w stanie wpasować się na studiach w tradycyjny system nauki?

        Polubienie

      2. Myślę, że jest takim ludziom łatwiej. Wiedzą, że nic nie muszą. A jeżeli się na to decydują, to świadomie. I to ma ogromny wpływ na ich motywację.
        Wyobrażam sobie też to, że ci ludzie częściej dopuszczają do siebie myśl o tym, żeby nie iść na studia. I bardzo mi się ta otwartość w myśleniu podoba.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s