Grzeczne dzieci

Usłyszałem wiele razy, że mam grzeczne dzieci. Chyba chodziło o to, że te starsze się rozsądnie zachowują, a te młodsze mało płaczą. Ich reakcje często są adekwatne do sytuacji. Od siebie dodam, że rzecz jasna, wielokrotnie nie są, ale to nieistotne teraz.

Nie lubię określenia „grzeczne dziecko”, ale dostrzegam cudze intencje i przyjmuje te słowa. Bardzo mnie dziwi to, co słyszę przy okazji. Usłyszałem kilkakrotnie, że mam szczęście, że mam takie dzieci. I to już wydaje mi się niesamowite. Muszę mieć naprawdę dużo szczęścia, że udało mi się spłodzić czwórkę grzecznych dzieci. To, że mam szczęście oznacza także, że to nie zależy ode mnie. Tylko od szczęścia. Wiadomo.

Ja to postrzegam inaczej. Myślę, że te dzieci mają sporo zaspokojonych potrzeb. Na zewnątrz być może objawia się to wysokim poziomem „grzeczności”.

PS
Żeby nie było tak różowo, to przyznaję i wyznaję, że aktualnie bardzo mi jest trudno zaspokoić potrzeby całej czwórki. Mam wrażenie, że spadła jakość mojej opieki. Ale chyba tak musi być.

sneaky-elbow-310084.jpg
Sneaky Elbow, Unsplash

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s