Kiedy przestać spać z dzieckiem

Widzę, że to bardzo popularne pytanie na przeróżnych forach czy grupach.

Jeszcze niedawno u mnie było tak, że spaliśmy wszyscy razem, w czwórkę. Zaczynałem już mówić dziewczynom (od czasu do czasu), że chciałbym, żeby spały w swoim pokoju. I tyle – tylko albo aż. Zależało mi na tym. Miałem swój powód. I pewnego dnia (jakieś dwa miesiące temu) to się po prostu stało. Po pojawieniu się nowej (czerwonej, to bardzo istotne) pościeli starsza Mi stwierdziła, że idzie na swoje. Przy okazji zabrała siostrę, która chyba nawet nie rozważała spania bez niej. Aktualnie jest tak, że zaczynamy noc w podobnej konfiguracji, czyli dziewczyny u siebie, ale w jej trakcie dzieją się różne rzeczy i rano często jest inaczej niż parę godzin wcześniej. Dla mnie jest to OK. Nie jestem konsekwentny (bo nie muszą spać u siebie; mogą przyjść jeśli chcą) i postrzegam to jako coś pozytywnego.

Powiem jeszcze, że dziewczyny mają wspólne łóżko i nie jest to łóżko piętrowe. Śpią po prostu obok siebie. Zastanawiam się, czemu zazwyczaj jest to bardzo ważne, żeby rozdzielić rodzeństwo. Mam wrażenie, że nie jest to społecznie akceptowane. Czy chodzi o ciąg skojarzeń wspólne łóżko -> wspólne spanie -> seks? Jeśli tak, to znowu jest to wpychaniem dzieci w nasze dorosłe wyobrażenia.

Rozum podpowiada mi, że dzieci prędzej czy później wyprowadzą się z sypialni rodziców. Podpowiada mi także, że każda sytuacja jest inna i nie ma jednego dobrego wieku na taką wyprowadzkę. Myślę też, że taka inicjatywa może wyjść od każdej ze stron. Ważne, żeby było to powiedziane w języku osobistym, np. „Jest mi niewygodnie, nie wysypiam się i chciałbym, żebyś spała w swoim łóżku.”, a nie „Jesteś dużą dziewczyną i jeszcze śpisz z rodzicami? W tym wieku dzieci już tak nie robią!”. Jak zwykle zawstydzanie nie wydaje mi się właściwą ścieżką. Podobnie jest choćby z nocnikowaniem, pójściem do przedszkola czy mówieniem – każdy jest inny, inaczej się rozwija i w innym wieku ma gotowość do kolejnych wyzwań. Porównywanie się do innych nie sprzyja nikomu, szczególnie dziecku. W porównywaniu jest zawsze dążenie do czegoś, do wizji i element bycia niewystarczająco dobrym.

PS
Mam wrażenie, że jest duża presja na wspólne, bliskościowe spanie. U mnie wiązało się to także z pewnym dyskomfortem. Gdy dzieci były przeziębione, chrapały i trudno mi było z nimi spać. Nieraz też budziłem wcześniej niż zamierzałem, bo dostawałem kopniaka, np. w głowę. Mimo wszystko bardzo to lubiłem. Nie czuję, żebym teraz krzywdził moją młodszą córkę (ma 2,5 roku) tym, że nie śpi już z rodzicami.

kalegin-michail-179870
Kalegin Michail, Unsplash

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s