Lękliwość pierworodnego

Przyłapałem się na tym, że irytują mnie nadopiekuńczy rodzice. Szczególnie trudny jest dla mnie widok rodzica, który nie odstępuje na krok swojego dziecka i roztacza wokół siebie strach. Można powiedzieć, że jest z nim związane takie przeciwprzeniesienie. Chodzi o to, że jest coś stałego w zachowaniu ludzi w otoczeniu tej osoby. Udziela się innym jej lęk.

I właśnie to wywołuje u mnie złość. To nie oznacza, że uważam, że coś jest nie tak z takim rodzicem. To jest cenna wiadomość dla mnie, że mam ten temat nieprzepracowany. Pasuje to do mojej historii. Sam żyłem w takim układzie – jedynak, półsierota i wokół mnie cała rodzina pełna lęku – „nie uderz się”, „nie zejdź na złą drogę”. Tematem się zajmuję.

A tak przy okazji, to uważam, że ogromną wartością dla pierworodnego jest pojawienie się rodzeństwa m. in. z powodu rozłożenia się lęku rodziców na więcej dzieci. To jest niemożliwe, żeby nie odpuścić choć trochę, gdy pojawia się nowy członek rodziny. I całe szczęście. W tym miejscu też odnoszę się do mojej historii, tej współczesnej, gdy urodziło się drugie dziecko. Zauważyłem, że pozwalam starszej córce na więcej (np. mam mniejszy problem z tym, że może spaść z niezagrażającej jej życiu wysokości), a młodsza też na tym korzysta, bo ścieżka została już dla niej przetarta.

alexander-dummer-124678.jpg
Alexander Dummer, Unsplash

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s