Blog ojcowski

To nie jest typowy blog ojcowski. Oj nie. Bo przecież chyba istnieje coś takiego jak typowy blog ojcowski? Mnie się on kojarzy ze śmiesznymi scenkami z życia rodziny, tekstami o wyborze fotelika, z ładnymi zdjęciami na których widać uśmiechnięte buzie. Kojarzy mi się z delikatnym poczuciem humoru. Takim, żeby nikogo nie urazić. To mogłoby się nie spodobać sponsorom. Mogłyby się skończyć darmowe pobyty w hotelach czy inne bonusy. Blog parentingowy kojarzy mi się z sielanką i jednocześnie z czymś nierzeczywistym. To taki świat z reklamy czy bajki. Nieistniejący. Taki blog kojarzy mi się też z dawaniem rad. Mnie one niewiele dają. Nie czerpię z nich, bo przecież nawet podobne sytuacje nigdy nie są identyczne.

Na typowych blogach mało jest pisania o emocjach. A jak już, to tylko o niektórych, głównie o radości. Mało jest tam treści, która mnie interesuje. Bo ja lubię autentyczną treść. Jasne, że ja też piszę o wybranych fragmentach życia. Nie chcę się dzielić wszystkim. Staram się jednak sięgać głęboko i pisać o emocjach i o rzeczach ważnych, a nawet dla mnie kluczowych. Mój blog zahacza o tematy filozoficzne, a w psychologicznych jest zanurzony przez prawie cały czas. W moim rodzicielstwie dominuje troska o dzieci. Staram się pamiętać dla kogo to wszystko robię. Unikam poświęcania, bo mi ono nie służy. Potrafię powiedzieć „nie”. I mam wrażenie, że tutaj to czuć.

Blog taty myślącego i podważającego – tak też mógłbym ochrzcić te moje miejsce w sieci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s