Bite dziecko

Mam dylemat. Nie wiem, jak reagować, gdy widzę bite dziecko. Do tej pory były to klapsy, które nie powodowały spektakularnych obrażeń u dziecka, np. w postaci połamanych kończyn.

Mam w głowie kilka pomysłów, ale żaden z nich nie jest dla mnie doskonały:

  1. Zwrócenie uwagi bijącemu rodzicowi.
  2. Empatyczny kontakt z bijącym rodzicem.
  3. Wezwanie Policji.
  4. Uśmiechnięcie się do dziecka.
  5. Brak reakcji.

No to po kolei:

  1. Gdy zwrócę uwagę rodzicowi, to zostanie to odebrane jako atak i najprawdopodobniej rozjuszę go jeszcze bardziej. Może mi się dostać werbalnie (mogę zostać zwyzywany), a może i fizycznie. Być może dziecko zobaczy, że rodzic nie ma przyzwolenia społecznego na takie traktowanie go. Może też być trochę inaczej. Dziecko zacznie się obwiniać, że to przez nie. Bo w końcu, gdyby było grzeczne, to rodzic nie musiałby wyciągać „konsekwencji”. Takie uzasadnienie podaje przecież bijący rodzic. Rodzic dostanie także nauczkę – klapsy lepiej dawać tak, żeby nikt obcy tego nie widział. A to jednak nie o to mi chodzi.
  2. Może lepiej w takim razie próbować podejść do tematu po Rosenbergerowsku i próbować się skontaktować z potrzebami rodzica? Może i lepiej, ale jest mi trudno to zrobić, gdy widzę scenę przemocy. Załóżmy nawet, że udaje mi się to. Docieram do tego, że temu człowiekowi jest teraz niezwykle trudno – nie ma pracy, nie ma pieniędzy, ktoś w rodzinie zachorował, a nie potrafi w inny sposób wyrazić tego bólu, a może strachu i złości. Może takie nawiązanie kontaktu spowoduje u niego zmianę. Poczuje się zaopiekowany i będzie się słabiej wyżywać na dziecku. Może tak będzie. Nie mam jednak takiej pewności. Zastanawiam się za to, jak to będzie wyglądało z perspektywy dziecka. Zobaczy ono, że oprawca dostaje zainteresowanie, uwagę i empatię. Tym oprawcą jest jego rodzic. To dla mnie trudny wariant – i w realizacji i w myśleniu o nim.
  3. Zawsze mogę wezwać Policję. To wariant bardzo podobny do pierwszego. Pojawiają się w nim umundurowani funkcjonariusze publiczni, co pogłębia pewnie znaczenie tej interwencji.
  4. Uśmiechnięcie się do dziecka może być dodaniem mu otuchy. To może dla niego znaczyć „widzę, że jest ci ciężko”, „trzymaj się, to się kiedyś skończy”. Tutaj pojawia mi się jednak wątpliwość – czy to nie za mało. Czy sam uśmiech wystarczy?
  5. Zupełny brak reakcji oznacza dla mnie przyzwolenie na bicie dziecka. Na to nie mam wewnętrznej zgody.

Może jest inny sposób, którego nie widzę? Jeśli znasz taki, to daj mi znać. Moim celem nie jest ukaranie rodzica (chociaż gdy się to dzieje, to odczuwam złość i chęć wyrażenia jej w stronę tego rodzica), jest nim pomóc dziecku.

noah-silliman-194615.jpg
Noah Silliman, Unsplash

Jedna myśl na temat “Bite dziecko

  1. Dziecko dostaje klapsa,płacze, najczęściej po chwili uspokaja się,biegnie z powrotem do piaskownicy albo szuka nowej atrakcji na placu zabaw.Ja w trakcie zdażenia uśmiechnęłabym się do dziecka.Wiem,bo tak robię np. jak jestem świadkiem sporu rodzica z dzieckiem,krzyku skierowanego do dziecka.Po fakcie,jak już dziecko jest „spokojne”,zajęte czymś innym chciałabym mieć odwagę porozmawiać z rodzicem.Grzecznie,spokojnie powiedzieć,że to jednak przemoc.Chciałabym to zrobić tak,żeby rodzić nie poczuł się oceniany, osądzany przez obcą wymadrzającą się osobę.Czy tak się da?Dziecko pewnie nie zauważy rozmowy albo nie domyśli się o co chodzi…ale może rodzic będzie miał choć chwilkę refleksji.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s