Nie grzeszę

Ja nie grzeszę.

Jeśli przyjmuję, że grzech to występek przeciwko prawom ustanowionym przez wyższą siłę, to ja nie grzeszę. Nie wierzę w istnienie takiej siły, więc tym bardziej nie mogę grzeszyć. To dla mnie oczywiste.

simson-petrol-106783.jpg
Simson Petrol, Unsplash

Załóżmy teraz przez chwilę, że wierzę w Boga. Zastanawiam się, czy ten miłosierny Bóg chce, żebym odczuwał poczucie winy. Przecież gdy zajmuję się swoim grzechem, moją winą, to nie mogę się sensownie (w pełni) zajmować niczym innym. Czy ten miłosierny Bóg faktycznie chciałby, żebym się zajmował sobą, a nie innym, poszkodowanym przeze mnie człowiekiem, któremu coś złego zrobiłem? To się wszystko nie trzyma kupy. W efekcie nie widzę powodu, dla którego miałbym widzieć wartość w poczuciu winy. Ciekawi mnie jeszcze konstrukcja odpuszczania grzechu. To nie jest ważne, czy zajmuje się empatycznie poszkodowanym. Nie, nie, to się za bardzo nie liczy. Ważne jest to, żebym wyznał przedstawicielowi Boga swoje grzechy, poczuł swoją winę („moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”) i prosił Boga o wybaczenie.

Uff, to już koniec tych przemyśleń.

PS Pamiętajcie, że dobra żona jest ozdobą domu. Usłyszałem to na ślubie znajomych i chętnie się tym dzielę, mimo że nie ma to związku z grzechem. Grzechem byłoby się tym nie podzielić 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s