Szkoła systemowa – wolałbym nie ryzykować

Klasyczna, tradycyjna szkoła – to brzmi bezpiecznie, nieprawdaż? Została ona sprawdzona przez wiele pokoleń. Sam ją ukończyłem, więc wiem, o czym mówię. Zdecydowana większość z moich znajomych to też absolwenci takich szkół. Niektórzy z nich deklarują zadowolenie ze swojego życia. Uważają oni, że osiągnęli to dzięki edukacji (systemowej). Czy to świadczy o tym, że szkoła systemowa jest dobra, że to właściwa opcja? Czy to oznacza, że to faktycznie ta szkoła umożliwiła im osiągnięcie tego zadowolenia?

faustin-tuyambaze-135473.jpg
Faustin Tumbayaze, Unsplash

Znam też ludzi, którzy wychowywali się w rodzinach dysfunkcyjnych  (m. in. alkoholowych, przemocowych). Niektórzy z nich także deklarują zadowolenie ze swojego życia. Niektórzy uważają, że zostali słusznie uderzeni (czy bici) przez rodzica, że zasługiwali na to. Uważają, że to pozwoliło im się stać lepszymi ludźmi. (Ach, czego nie zrobią dzieci, żeby chronić wizerunek rodzica?)

Czy coś łączy te pozornie zupełnie różne sytuacje?

Według mnie tak – błędne rozumowanie. Ja zadaję sobie inne pytanie. O ile łatwiej żyłoby się bez tego obciążenia, bagażu (szkoła systemowa, alkoholizm czy bicie). Być może bez tego wszystkiego (wg mnie niepotrzebnych i szkodliwych przeżyć) ci ludzie osiągnęliby dużo więcej, byliby bardziej zadowoleni. Tego się nie dowiem. Mogę jedynie snuć moje wyobrażenia.

Gdy rozmyślam sobie o systemie (edukacji systemowej), to przychodzi mi do głowy także inne porównanie – szkoła publiczna jak umowa o pracę (czy inna forma zatrudnienia – ogólnie mówiąc chodzi mi o pracę dla kogoś). Wybranie tej najbardziej popularnej ścieżki kariery (praca dla kogoś) uważane jest powszechnie za coś bezpiecznego. Tymczasem wcale nie wydaje mi się to takie bezpieczne. Ja (pracownik) jestem przecież zależny od pracodawcy, który może mnie w dowolnym momencie zwolnić (tak, wiem, w Polsce to nie jest aż tak bardzo proste, ale odpowiednio zmotywowany pracodawca z pewnością znajdzie jakiś sposób, np. likwidacja stanowiska pracy). I to ma być te pożądane bezpieczeństwo? Tutaj pada żelazny argument – długi okres wypowiedzenia (nawet trzy miesiące!). Nie wydaje mi się jednak, że to dużo. A co jak firma upadnie?
Dobrze prosperująca firma daje dużo większe bezpieczeństwo swojemu właścicielowi. Gdy się sytuacja firmy zaczyna pogarszać, to właściciel może sam reagować, podejmować decyzje. Wszystko (cała odpowiedzialność) jest w jego rękach. Mimo wszystko jest to uważane za coś ryzykownego. Może chodzi tylko o to, że nie jest to tak popularne? Może chodzi o to, że jest to jednak alternatywny sposób zarabiania?

Wierzę, że większość wcale nie musi mieć racji. Szkolnictwo alternatywne może lepiej przystawać do współczesności. Ja tak myślę. Wierzę też, że warto spróbować edukacji alternatywnej. Co możecie (lub wasze dzieci) stracić w najgorszej sytuacji? Rok. Jeden rok nauki. Zaryzykujecie? Ja zamierzam dać moim dzieciom tę szansę. Nawet nie wydaje mi się to ryzykowne. Ryzykowne wydaje mi się wysłanie dzieci do szkoły systemowej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s