Radykalizm bliskościowy

Jest w rodzicielstwie bliskości (RB) coś, z czym mam problem. Jest to kult rodzica idealnego i krytykowanie, porównywanie, czyli działania zupełnie niewspierające. W RB nie za bardzo widzę miejsce dla niedoskonałych rodziców:

„Nie karmisz piersią? Ja karmiłam 30 miesięcy!”

„Nie chustujesz? Ja sobie nie wyobrażam więzi z dzieckiem bez chustowania. W ogóle nie korzystam z wózka, to byłoby bardzo niebliskościowe.”

„Ja śpię z moim dzieckiem. Serio, nie śpisz z dzieckiem?”

„Posłałeś dziecko do żłobka? Przecież w tym wieku dziecko powinno być z rodzicami!”

„Twoje dziecko ma dopiero trzy lata i już jeździ przodem do kierunku jazdy? To nieodpowiedzialne!”

andrew-branch-191921.jpg
Andrew Branch, Unsplash

To są wymyślone przeze mnie słowa, ale odnoszę wrażenie, że mogły one wielokrotnie paść. Te słowa mogą krzywdzić, a z pewnością nie są wspierające. Może bliskościowi radykałowie mogliby być mniej oceniający, a bardziej empatyczni? Warto pamiętać, że niekoniecznie da się wszystko wdrożyć jednocześnie. Niekoniecznie też rodzice chcą wdrożyć wszystko.

Rodzicielstwo bliskości opiera się na więzi, a nie na odhaczeniu kilku obowiązkowych punktów. Ja to rozumiem tak, że każdy może je realizować inaczej. Każdy ma też inne możliwości. Jeśli np. sytuacja rodzinna i finansowa nie pozwala rodzicowi na zostanie w domu z dzieckiem w pierwszych miesiącach jego życia, to niekoniecznie musimy mówić, że jest złym (niebliskościowym – bo to chyba synonim) rodzicem. Jeśli problemy zdrowotne powodują, że noszenie dziecka jest niemożliwe, to też nie chcę mówić, że ten ktoś jest mniej bliskościowym rodzicem.

Odnoszę też wrażenie, że istnieją pewne specyficzne „bliskościowe” obelgi. Szczególnie myślę o zewnątrzsterowności. Gdy chce się kogoś mocno obrazić, to wystarczy powiedzieć mu, że jest zewnątrzsterowny. Można też obrazić kogoś mówiąc mu jak bardzo jego postępowanie jest niebliskościowe. Przypomina mi to aktualne kłótnie moich córek (4 lata, i 2 lata):

  • Masz kupę i płaczesz!
  • Nie, to ty masz kupę i płaczesz!
  • Ja nie mam kupy! Ty masz kupę i płaczesz!
  • Masz kupę i płaczesz!
  • Ty masz kupę i płaczesz!

Prawda, że to równie bezsensowne? Jak dla mnie jest to ten sam poziom absurdu.

Zamiast zajmować się cudzym podejściem do dzieci, lepiej zająć się sobą. W takiej sytuacji warto sobie postawić pytanie – czemu mnie to rusza? Czy to na pewno chodzi o tego kogoś, czy może uruchamia to jakieś moje nieprzepracowane tematy?

„Źdźbło w oku bliźniego widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s