Życie w sieci

Bujne życie w sieci nie jest dla mnie. Nie chcę, żeby wszyscy moi fejsbukowi znajomi wiedzieli, gdzie akurat jestem, co robię i co miłego mnie spotkało akurat dzisiaj. Nie chcę wrzucać moich radosnych zdjęć na Instagrama. Nie mam nawet tam konta. Nie potrzebuję tego. Nie kreuję w ten sposób swojego wizerunku w sieci. Być może (takie mam wyobrażenie) wydaje się przez to moim niektórym znajomym nudnym. Trudno. Z pewnością coś przez to tracę. Nie dostaję przez to tyle wirtualnych „głasków”, ile mógłbym dostać. Mógłbym wrzucić np. zdjęcie żurku, który zrobiłem, czy chleba, który upiekłem. Świetnie też „sprzedają” się zdjęcia dzieci i inne słitfocie. Może akurat zebrałbym z 50 polubień i przyjemnie pobudziłbym ośrodek nagrody w mózgu. Rekompensuję sobie to pisząc tutaj, wiem. Chcę też zostawić coś na spotkanie w prawdziwym życiu. Będę mógł wtedy powiedzieć co u mnie, bez komentarza „Tak, wiem. Widziałem na fejsie”.

william-iven-19844.jpg
William Iven, Unsplash

Z powodów praktycznych też nie warto informować o każdym swoim wyjściu z domu. Przekonała się o tym jedna ze znajomych, która pokazała (na swoim publicznie dostępnym fejsbukowym profilu) o tym, jak dobrze jej się spędza czas na egzotycznej plaży. Dzięki temu złodzieje mieli pewność, że w mieszkaniu nikogo nie ma i wykorzystali to. Została okradziona.

Nie oceniam. Wybieram tylko to, z czym mi lepiej.

PS

Polecam pobawienie się ustawieniami prywatności na portalach społecznościowych. Choćby dla własnego bezpieczeństwa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s