HNB i inne łatki

High Need  Baby, czyli wymagające dzieci – te określenie często ostatnio słyszę. Mam wrażenie, że dużo jest wokół mnie takich dzieci. Wierzę, że każde dziecko jest inne. Wierzę też, że niektóre sprawiają rodzicom więcej trudności, inne zaś trochę mniej. U mnie też tak jest, że każda z córek jest inna. Młodsza wydaje mi się dużo bardziej wymagająca. Tylko czy w związku z tym już jest HNB? Wiem, że żyje ona w innych warunkach niż jej starsza siostra (właśnie dlatego, że ma starszą siostrę, która jest m. in. także źródłem frustracji), więc nie jestem w stanie obiektywnie powiedzieć, jak to właściwie jest.

Jeszcze bardziej się zastanawiam, komu ma służyć nazywanie trudniejszych dzieci HNB. Czy ma to służyć tym właśnie dzieciom? Śmiem wątpić. Odnoszę wrażenie, że każda łatka ciągnie się za dzieckiem (i potem już dorosłym człowiekiem) przez całe jego życie. Czy te dziecko odnosi z tego jakieś korzyści? Ja ich nie widzę.

Widzę natomiast pozorne korzyści, które mogą odnieść rodzice. Piszę pozorne, bo mam na myśli to, że grają (wg teorii Berne’a) w coś. Pozwolę sobie na przykład tłumaczący moje myśli.

Spotykają się dwie starsze panie.

  • Sąsiadka 1: Dawno pani nie widziałam.
  • Sąsiadka 2: Oj oj oj. Bardzo chorowałam.
  • Sąsiadka 1: Co się działo?
  • Sąsiadka 2: Oj oj oj. Łatwiej powiedzieć na co nie chorowałam. Pani kochana, ja miałam nadciśnienie, hemoroidy i proszę uwierzyć, nawet Procto-Hemolan nie pomógł. Nic nie mogłam jeść, i kochaniutka, nawet Apetizer Senior nie pomógł. No proszę to sobie wyobrazić!
  • Sąsiadka 1: Moja droga, to wszystko to nic! Proszę sobie wyobrazić, że ja to zawał przeszłam i jeszcze mi się cukrzyca przyplątała i jeszcze się badam na białaczkę!
  • Sąsiadka 2: A ja to się tak czuję, że nawet trudno mi na zakupy pójść. Właściwie to już głównie leżę. Ja to już umieram chyba!

itd. itp.

W co grają te dwie miłe starsze panie? Otóż grają w grę, którą można opisać, jako „A u mnie jest jeszcze gorzej”. Wygraną w tej sytuacji będzie uznanie drugiej strony, że nie jest ona w aż tak bardzo złej sytuacji i w związku z tym nie zasługuje na aż tak wiele współczucia.

Przeczytałem niedawno „Self-Reg” i wydaje mi się, że niektórym rodzicom bardziej wymagających dzieci mogłaby się ta lektura przydać. Być może byliby w stanie dzięki niej lepiej odczytywać dawane przez te dzieci sygnały. Bo może niekoniecznie tutaj chodzi wyłącznie o dzieci. Może to rodzice są nierozumiejący (Misunderstanding Parents, Non Understanding Parents, czy też Uncomprehending Parents – nie znalazłem odpowiedniego określenia) i to oni mogą coś zrobić z zaistniałą sytuacją?

jessicalucia-flickr
Jessica Lucia, flickr

Zamiast HNB wolę mówić, że dziecko częściej płacze czy dziecko mniej śpi. To pozostawia mniej miejsca na domysły, a jednocześnie nie etykietuje takiej osoby.

Jeszcze jedno – zdaję sobie sprawę z istnienia bardzo chorych dzieci. Przyznaję, że nawet nie mam pojęcia, jak bardzo trudno jest z nimi żyć. Nie chcę w tym tekście nikogo oceniać i niczego wartościować. Chcę tylko zauważyć, że teraz jest dużo HNB wokół mnie, a kiedyś było mnóstwo dzieci z ADHD. Moim przesłaniem jest bardziej – wydaje Ci się, że Twoje dziecko jest bardziej wymagające? Zajmij się najpierw sobą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s