Self-Reg

Zacząłem spotkanie z książką „Self-Reg” Stuarta Shankera z wielkimi oczekiwaniami. Słyszałem, że to ważna, a może nawet przełomowa pozycja. Faktycznie, ja z niej sporo wyciągnąłem dla siebie. Wartościowe jest dla mnie skupienie się na stresorach, na tym, że da się stwierdzić, co powoduje stres. Podoba mi się także sięganie do neurologii – np. co się dzieje, z którą częścią mózgu w czasie stresu. Bardzo podoba mi się, że Shanker po raz kolejny mówi, że behawioryzm (kary, nagrody) nie jest rozwiązaniem. Rozprawia się z mitem testu marshmallow, który ciągle jest brany za przykład osiągnięcia behawioryzmu. Mówi też dużo o tym, że samokontrola i samoregulacja to zupełnie inne pojęcia i że warto się skupić na tym drugim.

Samokontrola jest w dużej mierze konstruktem społecznym, zarówno w kategoriach tego, jakie zachowania uznaje się za pożądane w poszczególnych kulturach, jak i tego, kiedy i w jakich miejscach oczekuje się od dziecka samokontroli. Dzieci potrzebują ograniczeń; tak naprawdę brak ograniczeń jest stresorem sam w sobie i prowadzi do problemów z samoregulacją. Samokontrola jest oczywiście istotnym aspektem udanego życia społecznego. A jednak nie jest ona tym samym co samoregulacja.

Bardzo wartościowy był dla mnie rozdział o nastolatkach, w których było sporo o niezdrowym jedzeniu i o jego wpływie na mózg. Dzięki temu uważniej zacząłem przyglądać się temu, w jakich sytuacjach mam potrzebę, żeby zjeść słodycze.

A co mi się w tej książce nie podoba? Mam wrażenie, że czytam ulotkę reklamową produktu Self-Reg. Chwilami zbyt nachalnie jestem atakowany wychwalaniem metody Self-Reg. Chyba nie bez powodu odnoszę takie wrażenie, w końcu Shanker sprzedaje ten produkt. Oprócz tego nie zgadzam się z autorem w kilku kwestiach. Nie uważam, żeby emocje dało się podzielić na pozytywne i negatywne. Wszystkie są nam potrzebne (tak, nawet złość i strach), a zatem są dla nas pozytywne. Zgadzam się za to, że emocje można podzielić na przyjemne i nieprzyjemne.
Autor też mówi o niewłaściwym, niegrzecznym zachowaniu, żeby je odróżnić od zachowania wywołanego stresem. Ja się nie posługuję takimi pojęciami jak niegrzeczne czy niewłaściwe zachowanie.

jeśli dziecko na temat swoich obrazków wybierze coś związanego ze śmiercią, rodzice powinni powiedzieć, że jego dzieło jest piękne albo zachęcić je, by wyjaśniło, co namalowało, a nie bać się tego, co widzą lub słyszą.

Nie do końca gra mi to. Zgadzam się z tym, że można (i warto) temat śmierci (jak i każdy inny temat) poruszyć, ale już sposób polecany przez autora nie jest dla mnie najlepszy. Mam mówić, że obrazek jest piękny, tylko dlatego, że porusza taki temat? Nie zgadzam się.

Czy warto przeczytać Self-Reg? Warto. Czy to przełomowa pozycja? Dla mnie nie. Owszem, pozwoliła mi ona lepiej nazwać, to co się u mnie dzieje, ale mam wrażenie, że w zakresie samoregulacji dużo odkryłem sam już lata temu. Odkąd pamiętam zawsze potrzebowałem ciemności i ciszy do spania. Brak takich warunków był dla mnie stresorem. Podobnie mam z niektórymi zapachami – tutaj stresorem jest dla mnie m. in. zapach octu balsamicznego. Pamiętam też, że lata temu, gdy zaczynały się dla mnie studenckie wakacje, pozwalałem sobie na kilka dni grania na komputerze. Samoregulacja w moim przypadku, objawiała się tym, że po tygodniu byłem w stanie poczuć, że źle się z tym czuję, że mam deficyt snu przez nocne granie i mogłem to odrzucić.

2 myśli na temat “Self-Reg

  1. Zainteresował mnie fragment Twojego wpisu:

    „Rozprawia się z mitem testu marshmallow, który ciągle jest brany za przykład osiągnięcia behawioryzmu.”

    Nie wiem co rozumiesz pod pojęciem „mit testu marshmallow”. Nie znam prac Shankera, ale po obejrzeniu krótkiego wywiadu (https://youtu.be/wJRtbcChy0Y) i przejrzeniu artykułu goo.gl/VQp4eX mogę stwierdzić, że jego wypowiedzi pasują do tego co czytałem na ten temat – np. w książce Siła woli Roya Baumeistera i Johna Tierney (https://goo.gl/fx8UrI). Inni autorzy, którzy poruszali ten temat – a często pojawia się w literaturze popularnonaukowej – również wypowiadali się w podobny sposób. Może istnieje jakiś mit testu marshmallow w popkulturze?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s