Mały i mała

Często słyszę, że ludzie mówią o swoich dzieciach „mała” czy „mały”. Popularne jest jeszcze „młoda” i „młody”. Ja tak nie robię. Robię inaczej – mówię do córek po imieniu. Dla mnie oznacza to szacunek i akceptację.  Gdy poznaję kogoś dorosłego, to dowiaduję się, jak ma ta osoba na imię i tak się potem do niej zwracam. To jest naturalne, że nie mówię do tego kogoś „młody”. Być może dlatego, że traktuję go podmiotowo. Czemu nie wydaje się to tak samo naturalne w stosunku do swoich dzieci? Czy one jednak są traktowane bardziej przedmiotowo?

Ja sam nie chcę, żeby się ktoś do mnie zwracał „mały”, „młody” czy „gruby”. Nie podoba mi się też zwrot „młody człowieku”, bo jak miałbym wtedy odpowiedzieć? Stary człowieku? Staruszku? Gdybym faktycznie tak odpowiedział, to z pewnością zostałoby to uznane za niegrzeczne, a przecież niczym się to nie różni od „młody człowieku”.

Może jednak warto się zwracać do dzieci (swoich i nieswoich) po imieniu? No chyba, że same poproszą o coś innego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s