Wywód rodzicielski

O macierzyństwie napisano już chyba wszystko. O ojcostwie (bo nie lubię zwrotu tacierzyństwo) trudno znaleźć dobre teksty. Ciekawe czemu? Czyżby ojcowie nie byli zainteresowani swoimi dziećmi? Coś w tym chyba jednak jest. Najczęściej o byciu rodzicem (bo nie chcę używać tutaj zwrotu wychowywanie) rozmawiam z kobietami. Nawet one, najczęściej o poziom bardziej zaangażowane od swoich partnerów, zdają się na intuicję. To też mnie bardzo zastanawia. Ciągle próbuję się dowiedzieć, czemu tak jest. Próbuję jednak ze skutkiem mizernym. Słyszę, że „tak jest, bo tak musi być i inaczej być może” (tekst zapożyczony od jednego z profesorów algebry).

Sporo ludzi szuka wiedzy w tym temacie. Odnoszę jednak wrażenie, że zdecydowana większość powiela znane z rodzinnego domu schematu. Robi to bezrefleksyjnie i jeszcze dodają „Ja tak zostałem wychowany i jaki jestem fajny! Ha!”. I co tu takiemu delikwentowi odpowiedzieć?

Okazuje się, że można czytać książkę, jak przyrządzić mięso (choć to temat dla mnie błahy), a o tym, co się może dziać u mojego dziecka, co w danym momencie przeżywa (choć to temat zdecydowanie ważniejszy) już nie za bardzo – ten pogląd wydaje mi się powszechny. Niestety. Tego mój umysł też ogarnąć nie potrafi.

Ja z kolei, na przekór prawie wszystkim, rodzicielstwem się bardzo interesuję. Interesuję się nim i widzę, że drażni to niektórych. Więc się zastanawiam, czy aby na pewno wszystko ze mną w porządku. Zastanawiam się od dłuższego już czasu i ciągle dochodzę do tego samego wniosku – wszystko jest ze mną w jak najlepszym porządku. A nawet w porządku ponad normę.

Czemu ja czytam mądre książki, a inni zdają się wyłącznie na swoją intuicję? Czyżby moja intuicja nie działała poprawnie? Otóż wydaje mi się, że warto dopuścić do siebie to, że mogę coś robić nieprawidłowo. Mogę nieprawidłowo biegać, nieprawidłowo się odżywiać i wtedy skorygować może mnie fizjoterapeuta czy dietetyk. Mogłem też wynieść z domu rodzinnego nieprawidłowe wzorce wychowawcze. Uważam, że warto je skonfrontować z innymi, m. in. tymi z książek. Dlatego czytam, dlatego szukam! To nie jest tak, że przyjmuję wszystko. Czytam i myślę. Czasami biorę, czasami odrzucam. Co więcej, moje podejście ciągle się zmienia. Teraz tyle.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s